30 kwietnia 2019 roku

Uroczystość Św. Wojciecha Patrona Polski

Wojciech urodzony w Libicach w 956 roku. Według pragnienia  rodziców miał zostać rycerzem, jednak gdy ciężko zachorował, został złożony przez nich na ołtarzu, którzy złożyli oni śluby, że jeśli wyzdrowieje poślą Go do zakonu.

Podczas bierzmowanie przybrał imię Albert na cześć swojego mentora; arcybiskupa Magdeburga, Alberta, pod opiekę którego został oddany w 972, a w 981 roku przyjął święcenia kapłańskie. Niedługo potem po śmierci swego mentora powrócił do Czech jako subdiakon, natomiast po śmierci  praskiego biskupa Dytmara, stanął na czele diecezji praskiej, pomimo nieosiągnięcia episkopalnego wieku.  Około 989 roku z powodu wywołanych swoją bezkompromisowością  konfliktów z parafianami, udał się do Rzymu, by zrzec się  swojego dotychczasowego urzedu7 biskupa Pragi.  Chciał udać się na pielgrzymkę do Jerozolimy, jednak po krótkim pobycie w klasztorze na Monte Cassino za namową pustelnika greckiego; Nila wstąpił do klasztoru benedyktyńskiego . W 992 r. po śmierci biskupa Falkolda został ponownie skierowany do Pragi, wtedy też rozpoczął działania misyjne na podbitych terenach Słowacji.  Według pewnych źródeł historycznych to właśnie Św. Wojciech udzielił chrztu św. Stefanowi; królowi węgierskiemu.  Stawał w obronie  chrześcijańskich niewolników.  W 994, gdy na jego oczach ludzie jednego z wielmożów zamordowali wywleczoną z kościoła św. Jerzego niewierną żonę swego pana, która ukryta tam przez świętego szukała azylu w świątyni – rzucił klątwę na poddanych i wyjechał do Rzymu. Wkrótce doszło do otwartego konfliktu jego rodu Sławnikowiców z rządzącym księciem Bolesławem II z Przemyślidów, czego skutkiem była rzeź większości braci.

Św. Wojciech zginął 23 kwietnia 997 roku. Odpoczywając po odprawionej Mszy Św. został zabity od uderzenia toporem, lub włócznią w serce przez kapłana, który we wcześniejszych walkach miał stracić brata.

„[…] charaktery ludzkie można mierzyć śladami, które w nich zostają […] Nieliczni są jak kamienie, trudno na nich zrobić rysę, ale kiedy to się uda, pozostaje tam na zawsze. Inni są jak piasek. Łatwo i szybko w nich się rzeźbi, lecz byle podmuch zatrze wysiłek. Jeszcze inni jak woda, nauki przyjmują miękko i z pokorą, ale wygładzają się od razu, kiedy odwróci się od nich wzrok. Ostatni są jak powietrze. Możesz próbować w nich rzeźbić, a twoje starania znikną niezauważone.”

św. Wojciech

Komentarze są wyłączone.